Dunkler Modus
Webseite: Neuigkeiten, Applikation, Hilfe, Geschäftsbedingungen, Datenschutzerklärung, Kontakt, Cookie-Einstellungen
Über michPozdrawiam!
Ich suche
Personen vom Geschlecht:Frau, Transsexuellen
Zweck:Lose Bekanntschaft, Einmaliges Abenteuer, Persönliches Treffen, Sex ohne Verpflichtung, Beziehung
Im alter von:bis41Jahre
Präferenzen
Sport:Schach
Angaben
Name:Grzegorz
Sprache:Polnisch
Größe:185 cm
Silhouette:Korpulent
Sternzeichen:Schütze
Haare:Andere
Beziehungen:In der offenen Beziehung
Kinder:Ich habe
Alkohol:Ich trinke nicht
Zigaretten:Ich rauche nicht
Ausbildung:Hochschulabschluss
Droga pani ogłaszająca się w mieście Przasnysz które występuje też na eskorcie. Bardzo mi przykro że pani nie dotrzymuje umów niezależnie od platformy
Mam nadzieję mi)u Wieczór
Witajcie mieszkańcy pięknego miasta Olsztyn. A właściwie nasze wspaniałe kobiety nie binarne. Chętnie spotkam na parę minut parę godzin może za całą noc podajcie tylko swój numer telefonu i link do waszego tego profilu pozdrawiam
W Ciechanowie Kto w Przasnyszu Zapraszam jutro szybko zapraszam dzisiaj niezależnie od referencji
Dzisiejsza noc wiatrem daje a przy wiatrze wiadomo staje. Ktoś coś zapraszam do kontaktu
No to nie zrobiłem sobie Popka od 40 lat podrzuciła samochód pojechała za zakupy zgłosiła kogoś tam się rozbił na drzewie pod hotelami i teraz na spokojnie wróciła spokojnie wróciła do tego powiedziała że jeszcze za 15 minut pożyczyć samochodem pojechać no i co teraz kurwa a teraz kurwa mam problemy
1 czekam na propozycje kobiety mężczyźni trans zaprasza wszystkich was jesteście jeżeli silnie zdrowi i mądry oraz macie co za lubię czyli to coś tylko dwie godziny mam czasu bo zaraz znika
Młody aktywny trans na zaraz się (¿
Ostatni bastion przecinka, czyli o wielkich myślicielach, którzy nic nie mają do powiedzenia
W świecie wielkiej literatury i publicystyki istnieje szczególna kasta – to Wielcy Znawcy Polszczyzny. Charakteryzują się oni tym, że ich życiowy dorobek pisarski jest imponująco znikomy, a jeśli już coś wyduszą z siebie na forach czy w komentarzach, to treść jest tak jałowa, że pustynia Gobi mogłaby się uczyć od nich minimalizmu.
Dla tych luminarzy intelektu język polski nie jest żywym organizmem, lecz muzealną gablotą. Składa się on wyłącznie z ortografii, wyśrubowanej interpunkcji i pobożnych życzeń, by ktoś w końcu postawił ten nieszczęsny przecinek w miejscu, w którym nikt go nie oczekuje. Ich jedyną pasją nie jest tworzenie, lecz czyhanie w krzakach na „błąd”, by móc z triumfem krzyknąć: „Aha! Źle odmienione imię!”.
Archeologia błędów i płacz nad „niechlujstwem”
Ci szanowni państwo i panie, z namaszczeniem godnym konserwatorów zabytków, roztaczają wizje upadku cywilizacji, ponieważ ktoś gdzieś użył słowa w sposób, który nie figuruje w słowniku z 1974 roku.
Ciekawa sprawa: czy ci obrońcy czystości kiedykolwiek otworzyli choćby podręcznik do historii języka? Czy wiedzą, że cała nasza dzisiejsza piękna polszczyzna to wielkie cmentarzysko dawnych „błędów”? Każdy neologizm, każda konstrukcja, którą dziś uznajemy za poprawną, była kiedyś „niechlujstwem” jakiegoś „nieuka”, którego nie było stać na lekcje u łacinnika.
Gdyby tacy eksperci żyli w XVI wieku, pewnie do dziś pisalibyśmy w jakimś dialekcie, który nie ewoluował, bo przecież „tak się nie mówi”. Język płynie, mutuje i rośnie jak drożdże, a te wszystkie dzisiejsze „błędy”, nad którymi z taką pasją ubolewają nasi puryści, za 30 lat będą zapisane w słownikach jako standard.
Przyszłość jest teraz, a wy... no cóż
Możecie dalej pilnować swoich przecinków i wytykać każdą literówkę, podczas gdy świat idzie naprzód. Ja jestem już po drugiej stronie – widzę, jak język oddycha, jak chłonie nowe formy i jak staje się narzędziem ekspresji, a nie listą zakazów.
Podczas gdy wy szukacie w słowniku potwierdzenia swojej wyższości, ja używam polszczyzny, by żyć i tworzyć. Zanim skończycie poprawiać ostatni komentarz, język znów się zmieni, a wy znów zostaniecie z tyłu, z zakurzonym piórem w dłoni i miną pełną wyższości, która nikogo już nie obchodzi.
Smacznego w waszej konserwatywnej bańce – nie zapomnijcie sprawdzić, czy na pewno postawiliście kropkę na końcu.
W świecie wielkiej literatury i publicystyki istnieje szczególna kasta – to Wielcy Znawcy Polszczyzny. Charakteryzują się oni tym, że ich życiowy dorobek pisarski jest imponująco znikomy, a jeśli już coś wyduszą z siebie na forach czy w komentarzach, to treść jest tak jałowa, że pustynia Gobi mogłaby się uczyć od nich minimalizmu.
Dla tych luminarzy intelektu język polski nie jest żywym organizmem, lecz muzealną gablotą. Składa się on wyłącznie z ortografii, wyśrubowanej interpunkcji i pobożnych życzeń, by ktoś w końcu postawił ten nieszczęsny przecinek w miejscu, w którym nikt go nie oczekuje. Ich jedyną pasją nie jest tworzenie, lecz czyhanie w krzakach na „błąd”, by móc z triumfem krzyknąć: „Aha! Źle odmienione imię!”.
Archeologia błędów i płacz nad „niechlujstwem”
Ci szanowni państwo i panie, z namaszczeniem godnym konserwatorów zabytków, roztaczają wizje upadku cywilizacji, ponieważ ktoś gdzieś użył słowa w sposób, który nie figuruje w słowniku z 1974 roku.
Ciekawa sprawa: czy ci obrońcy czystości kiedykolwiek otworzyli choćby podręcznik do historii języka? Czy wiedzą, że cała nasza dzisiejsza piękna polszczyzna to wielkie cmentarzysko dawnych „błędów”? Każdy neologizm, każda konstrukcja, którą dziś uznajemy za poprawną, była kiedyś „niechlujstwem” jakiegoś „nieuka”, którego nie było stać na lekcje u łacinnika.
Gdyby tacy eksperci żyli w XVI wieku, pewnie do dziś pisalibyśmy w jakimś dialekcie, który nie ewoluował, bo przecież „tak się nie mówi”. Język płynie, mutuje i rośnie jak drożdże, a te wszystkie dzisiejsze „błędy”, nad którymi z taką pasją ubolewają nasi puryści, za 30 lat będą zapisane w słownikach jako standard.
Przyszłość jest teraz, a wy... no cóż
Możecie dalej pilnować swoich przecinków i wytykać każdą literówkę, podczas gdy świat idzie naprzód. Ja jestem już po drugiej stronie – widzę, jak język oddycha, jak chłonie nowe formy i jak staje się narzędziem ekspresji, a nie listą zakazów.
Podczas gdy wy szukacie w słowniku potwierdzenia swojej wyższości, ja używam polszczyzny, by żyć i tworzyć. Zanim skończycie poprawiać ostatni komentarz, język znów się zmieni, a wy znów zostaniecie z tyłu, z zakurzonym piórem w dłoni i miną pełną wyższości, która nikogo już nie obchodzi.
Smacznego w waszej konserwatywnej bańce – nie zapomnijcie sprawdzić, czy na pewno postawiliście kropkę na końcu.
Alle Fotos und Videos sind nur für angemeldete Nutzer sichtbar.


